Środek tygodnia, godziny popołudniowe. Jak zwykle stoję w korku. Z głośników zaczyna lecieć “Born to be Wild”, utwierdzając mnie tym samym w beznadziejności mego położenia. Moje myśli zaczynają zatem swobodnie krążyć wokół piosenki i skojarzeń z nią związanych. I nie, nie podążają one w stronę legendarnego “Easy Ridera” Dennisa Hoppera. Przed oczami pojawia mi się Lincoln Clay. Nagle znajduję się w motorówce, pędząc kanałami znajdującymi się pod Nowym Bordeaux. Obok mnie kilku kumpli i worki ze świeżo skradzioną forsą. A za nami policyjny pościg.

Read More