Jakiś czas temu czytałem wywiad z pewnym „ambitnym” reżyserem, rozpaczającym nad bezcelowością tworzenia filmów „z duszą i przesłaniem”. Załamany finansową klapą swojego ostatniego projektu żalił się, że nie ma sensu starać się, męczyć i próbować przekazać głębszych myśli skoro i tak tego filmu nikt nie zobaczy, bowiem wszyscy poszli na nową odsłonę „Szybkich i Wściekłych”. Seria duetu Diesel/Walker jest bez wątpienia fenomenem w kinematografii oraz poniekąd symbolem naszych czasów, w których największą popularnością cieszą się produkcje lekkie, proste i trafiające w gusta jak najszerszej widowni. Wystarczy tutaj wspomnieć że Furious 7 jest dopiero trzecim filmem, po Titanicu i Avatarze, który zarobił poza USA ponad miliard dolarów. Dlaczego o tym wspominam? Bo z grami jest podobnie. Jako przykład podam sytuację z liceum. Były to czasy, gdy elektroniczna rozrywka nie była tak popularna jak dzisiaj i skupiała wokół siebie dość wąskie grono zapaleńców. Mało kto kojarzył wtedy więcej niż kilka tytułów, ale dwa znali prawie wszyscy. Jednym była FIFA. A drugim Need for Speed: Underground.

Read More