Mafia CoverMafia. Czym zasłużyła sobie na tak zaszczytne miejsce w popkulturze? Dlaczego bezwzględni mordercy częściej budzą w nas sympatię niż odrazę? Czy to zasługa dobrze skrojonych garniturów? A może życia wedle własnych zasad? Przenikania się romantyzmu z okrucieństwem? Odpowiedzi można szukać w wielu miejscach, czy to w trylogii Coppoli, czy też Rodzinie Soprano. W książkach Puzo, czy nawet Saviano. Chłopcach z Ferajny, czy Nietykalnych. Albo po prostu możemy cyfrowo potowarzyszyć Thomasowi Angelo i przekonać się, czy zbrodnia (nie)popłaca.

Naszego protagonistę poznajemy w restauracji podczas spotkania się z detektywem Normanem. Celem schadzki ma być przekazanie informacji mających pogrążyć Dona Salieri’ego, szefa najsilniejszej rodziny mafijnej w mieście i jednocześnie byłego pracodawcę naszego bohatera. Jako że w tym zawodzie papier z wypowiedzeniem zastępuje zazwyczaj kula w łeb lub betonowe obuwie, Tommy nie ma specjalnie innego wyjścia jak kolaboracja z policją i nadzieja na skrócenie własnego wyroku oraz uzyskanie protekcji dla rodziny. A opowiadać ma o czym, oj ma, bo przez lata należał do najbardziej zaufanych ludzi Dona. Dlatego wraz z detektywem Normanem zamieniamy się w słuch, by poznać historię kariery od zwykłego taksówkarza po bezwzględnego mafioza.

O szkodliwości palenia i cudownej prohibicji

mafia_attackCzasami tak bywa, że jeden moment jest w stanie całkowicie odmienić nasze życie. Dla Tommy’ego było to spotkanie z Pauliem i Samem. Obaj dżentelmeni, ścigani przez ludzi Dona Morello, głównego wroga Salieri’ego, brutalnie przerywają nam zasłużoną przerwę na fajkę i zmuszają w dość mało wyrafinowany sposób do zgubienia pościgu. Ruszamy więc z piskiem opon, starając się dowieźć naszych nowych “klientów” w jednym kawałku do Baru Salieri’ego, głównej siedziby mafii. Przysługa ta jednak niosła ze sobą dość bolesne konsekwencje dla naszego bohatera, przekazane w postaci ciosu kijem bejsbolowym. Zaatakowani dnia następnego przez zbirów Morelli’ego podczas kolejnej zasłużonej przerwy uciekamy do znajomego baru w poszukiwaniu protekcji. I koniec końców wstępujemy w szeregi mafii by zakosztować może i niekoniecznie bezpiecznego, ale z pewnością lukratywnego przestępczego żywota.

Lost_heaven_cityOd początku uderza nas (oprócz wspomnianego kija) niesamowity klimat lat 30-tych ubiegłego wieku i aż nie chce się wierzyć, że odpowiedzialność za taką perełkę ponoszą Czesi. Illusion Softworks wspięli się tutaj na wyżyny, dostarczając produkt wręcz ociekający mafijnym sosem, mogący spokojnie stawać w szranki z najważniejszymi dziełami literackimi i filmowymi o tej tematyce. Akcja osadzona została w fikcyjnym amerykańskim mieście Lost Heaven, inspirowanym na Chicago i San Francisco okresu prohibicji. Samo miasto prezentuje się wyśmienicie, dzięki czemu natychmiast możemy się poczuć jak mieszkaniec tamtej epoki. Różnorodność budynków robiła wrażenie, podobnie jak cechujące się swoim klimatem dzielnice. Rozmiarowo było w sam raz – miasto nie przygniatało swoim ogromem i można było szybko się go nauczyć. Wystarczy napisać, że jedynie swoje miasto rodzinne topograficznie znam lepiej, a po Lost Heaven jestem w stanie jeździć bez patrzenia na mapę.

Kochanie, miałem dzisiaj ciężki dzień w pracy – musiałem zabić trzydziestu ludzi

Fabuła jest poprowadzona w sposób genialny, prezentując spójną i niezwykle interesującą historię jednostki, jej moralności i wewnętrznych rozterek w brutalnym świecie. Na ogromne brawa zasługują również same misje, które bez wyjątku prezentują wysoki poziom. W drodze na szczyt będziemy musieli między innymi eliminować niewygodnych świadków, wziąć udział w wyścigu na torze, włamać się do willi w dzielnicy bogaczy czy też wpaść z niezapowiedzianą wizytą na pogrzeb. Mi osobiście w pamięci utkwiły dwa momenty. Pierwszym była epicka strzelanina na parkingu wielopiętrowym, będąca efektem nie do końca udanego biznesu alkoholowego. Jest to jedna z najbardziej klimatycznych scen w jakich wirtualnie brałem udział. Drugim natomiast były perypetie związane ze zleceniem zabójstwa brata Dona Morello, Sergio. „Cholerny szczęściarz” (taką nazwę nosiła misja), bez względu na to jak bardzo próbujemy go dopaść, za każdym razem uchodzi z życiem. W przerywnikach filmowych doskonale oddana jest frustracja bohaterów, tworząca dość komiczny obraz całej sytuacji.

mafia_shootingOgólnie cutscenki są zrealizowane po mistrzowsku, nadając grze niezwykle filmowego charakteru. Przez całą historię mamy nieodparte wrażenie brania udziału w realistycznej, brudnej, mafijnej opowieści. Ten poważny charakter był głównym elementem odróżniającym Mafię od wydanego kilka miesięcy wcześniej Grand Theft Auto III, pozycji dającej większą swobodę graczowi, ale jednocześnie podchodzącej do zawodu gangstera z dużym przymrużeniem oka. Obie gry były wybitne i obie zyskały mnóstwo fanów, mi jednak osobiście bliżej było do włoskich imigrantów w garniturach niż do bezimiennego chłopca na posyłki z Liberty City.

La Tua Famiglia

Parę słów trzeba poświęcić również naszej „rodzinie”. Don Salieri to opanowany i skuteczny przywódca, niech jednak nikogo nie zwiedzie jego aparycja dobrego wujka bo chłop potrafi się wkurzyć nie na żarty. Nasi najbliżsi przyjaciele, Paulie i Sam, są jak ogień i woda. Pierwszy, wygadany i zapalczywy, robi zawsze dużo hałasu i niekoniecznie wyznaje zasadę przydatności myślenia przed działaniem. Drugi natomiast, milczący i flegmatyczny, ma wyjątkowy talent do pakowania się w kłopoty, z których następnie trzeba go wyciągać. Człowiekiem od “zaopatrzenia” jest Vincenzo. Wiadomo że w tej branży lepiej być odpowiednio przygotowanym na każdą ewentualność, a Vincenzo z rozbrajającym uśmiechem zapewni nam zawsze dostęp do szerokiego asortymentu broni, ze słynnym Thompsonem na czele. Za cztery kółka odpowiedzialny jest natomiast Ralph. Nieustannie jąkający się jegomość może i nie jest tytanem intelektu i duszą towarzystwa, za to na samochodach zna się jak nikt inny, często użyczając nam nowego środka transportu na nadchodzącą misję. Wesołą ferajnę dopełnia Frank, consigliere i najbliższy przyjaciel Dona. Nieoceniony przy obliczeniach, dba o to by cały biznes kręcił się od tej „legalnej” strony finansowej. Odegra również istotną rolę w życiu Tommy’ego, i to nie jeden raz. Wszystkie postacie zostały wspaniale nakreślone, są wyraziste i przekonujące. Stanowią jedną z głównych składowych wpływających na doskonały odbiór całości i to dzięki nim mamy poczucie przebywania w towarzystwie prawdziwych mafiozów.

Prawo jazdy, dowód rejestracyjny i OC proszę

mafia_railKolejnym elementem który potrafi urzeknąć w Mafii jest realizm i dbałość o szczegóły. Zacznę może od czterech kółek. Do poruszania się po Lost Heaven oddano nam do dyspozycji około 50 klasycznych samochodów bazujących na prawdziwych pojazdach z tamtych czasów. Dlatego najczęściej możemy zapomnieć o szaleńczej jeździe i powinniśmy raczej być przygotowani na problemy z podjazdem przy większych nachyleniach czy też kłopoty z silnikiem. Autorzy pamiętali nawet o tak prozaicznej sprawie jak ubywająca z baku benzyna. Model zniszczeń również był niezwykle zaawansowany jak na tamte czasy. Przekonać mogliśmy się o tym już w jednej z pierwszych misji w której musieliśmy obić auta konkurencji kijem bejsbolowym. Blacha elegancko gniotła się w miejscach uderzeń, a szyby i opony kiepsko znosiły kontakt z wystrzelonym pociskiem. By uzupełnić temat transportu trzeba wspomnieć o kolejce miejskiej. Może korzystanie z niej nie było najszybszym sposobem na pokonywanie kilometrów, czasem jednak miło było poobserwować zmieniający się miejski krajobraz zza jej okien.

mafia_policeNa uwagę zasługuje również postawa policji. Przekroczenie prędkości lub przejechanie na czerwonym świetle mogło skutkować mandatem, dlatego też nie raz i nie dwa będziemy starać się stosować do przepisów drogowych. Głównie dlatego że użeranie się z siedzącymi na ogonie gliniarzami mogło utrudniać wykonanie misji. Prawdopodobnie już wtedy dzielni przedstawiciele służb porządkowych mieli do wyrobienia swoje limity. Temat realizmu pozwolę sobie zakończyć przykładem. W jednej z misji przychodzi nam zastrzelić prominentnego polityka podczas wystąpienia publicznego. Dokonać tego mamy ze smakiem, mianowicie za pomocą snajperki, strzelając z wieży opuszczonego więzienia. Oczywiście stróże prawa nie są głupi i od razu wiedzieli skąd padł strzał. Czekają zatem spokojnie pod bramą by nas przeszukać, a w momencie w którym znajdują broń pod naszym płaszczem przechodzą do aresztowania. A co jak tej broni nie znajdą? No właśnie, i to też było rozwiązanie! Wystarczyło wyrzucić wszystkie spluwy przed opuszczeniem więzienia i gliniarze puszczali nas wolno! Przykłady takie można by mnożyć. Jak to mawia Tomek Hajto – to są właśnie te detale!

Propozycja nie do odrzucenia

mafia_hotel

Co tu dużo mówić – dla takich pozycji warto być graczem. Dają one poczucie brania udziału w czymś wyjątkowym, w czymś co ubogaca nasze doświadczenia. Patrząc na osoby które nigdy nie miały styczności z Mafią z jednej strony jest mi ich trochę żal, że umknęła im tak wspaniała przygoda. Z drugiej, odczuwam niewysłowioną radość z bycia szczęściarzem, który wskakując w buty Tommy’ego przeżył coś niesamowitego. Dla mnie osobiście jest to produkcja wybitna, istna perełka dewelopingu, będąca dla przemysłu gier tym czym Ojciec Chrzestny Coppoli był dla świata filmu. Perełka, w którą się nie gra a przeżywa, smakując każdą pojedynczą chwilę i żałując, że nie może ona trwać wiecznie. Dlatego wszystkich gorąco zapraszam do miasta Lost Heaven, tym bardziej że odwiedzenie go jest wciąż jak najbardziej grywalne i satysfakcjonujące. Zapewniam, że jak zaczniecie to nie zatrzymacie się aż do napisów końcowych. Czasami gdy kończymy znakomity film, serial bądź grę, jesteśmy smutni lub rozczarowani finałem. Albo dlatego że nie spełnił on naszych oczekiwań, albo że nie chcemy się rozstawać jeszcze z takim dziełem. Finał Mafii jest wybitny, pozostawiający nas z uczuciem spełnienia i żegnający się w sposób dostojny i uczciwy. Oraz odpowiadający na ostateczne pytanie, czy zbrodnia popłaca.