ceasar3Pozwolę sobie zacząć nietypowo, albowiem od dygresji. Jeżeli ktoś by się mnie zapytał, za czym najbardziej tęsknię w tematyce okołogrowej, odpowiedziałbym że za sposobem wydawania gier. Obecnie półki sklepowe uginają się pod ciężarem setek pudełek dvd, w których wnętrznościach kryje się jedynie płyta oraz jakiś świstek z kodem, reklamą, bądź też szczątkową klawiszologią. Za to wszystko i tak nam przychodzi płacić niemałe pieniądze. A nie zawsze tak było.

Zapewne wiele osób kojarzy jeszcze gry wydawane na przełomie XX i XXI wieku (oraz wcześniej) w takich dużych kartonowych pudłach. Może i zajmowały one dużo miejsca, ale zwykle posiadały ładny nadruk (mogły służyć w celach ozdobnych w pokoju) i ciekawą zawartość. Pamiętam moje pierwsze zakupione pudło, które na początku 1999 roku przyciągnęło mnie do siebie grafiką Forum Romanum. Jako że od najmłodszych lat miałem słabość do starożytnego Rzymu, postanowiłem zaryzykować i sprawdzić co się kryje w środku. Oprócz płyty wyciągnąłem również nie instrukcję, a księgę, ponad stu-stronicowe, pięknie wydane dzieło, przekazujące wszystkie potrzebne informacje i zdradzające tajniki niezbędne do opanowania gry. Kiedyś był to standard, teraz jest tylko wspomnieniem czasów które już nie wrócą. A, i bym zapomniał. Na pudełku widniał również napis Caesar III.

Omnes viae Romam ducunt

Trzecia odsłona serii Caesar jest jedną z pozycji wchodzących w skład symulatorów budowania miasta przygotowanych przez Impressions Games. Amerykanie w swoich produkcjach zabierali nas do Egiptu, Grecji czy też Chin, niemniej jednak to najpotężniejsze państwo starożytności wydaje się być najlepszą sceną dla naszych budowniczych zapędów. Na nasze barki spadnie tworzenie chwały Rzymu od podstaw, a przynajmniej takie oczekiwania ma wobec nas miłościwie nam panujący Cezar. Zaczynamy zatem jako zwykły inżynier, a naszym celem jest pięcie się w górę po drabinie kariery, tak by na końcu samemu zasiąść na rzymskim tronie. Droga ku temu jest jednak długa i wyboista, a do tego na każdym kroku, możecie mi wierzyć, czeka na nas multum problemów i zmartwień. Nie pozostaje nam jednak nic innego jak zacisnąć zęby, podjąć wyzwanie stawiane przez przełożonego i ruszyć mózgownicą.

Exegi monumentum aere perennius

screen11Zatem startujemy, przenosząc się w miejsce przeznaczone do zagospodarowania ku chwale Rzymu. Naszym oczom ukazuje się ściernisko, które należy zamienić w starożytne San Francisco. Jak to jednak często w życiu bywa, powiedzenie tego jest dużo łatwiejsze od samego wykonania. Caesar nie jest grą prostą, a od ilości spraw którym należy poświęcić uwagę może się zakręcić w głowie. By każdą z misji zakończyć sukcesem, musimy spełnić wymagania podzielone na pięć kategorii: populacja, dobrobyt, kultura, bezpieczeństwo oraz łaska Cezara. Zacznijmy od mieszkańców, albowiem bez nich ciężko mówić o mieście. Na podległym nam terenie oznaczamy miejsca przeznaczone do osadnictwa, gdzie następnie imigranci rozbijają swoje namioty. Każda kolejna minuta stawia przed nami kolejne wyzwania. Z jednej strony musimy zagwarantować bezpieczeństwo, budując prefektury i biura inżynierów, z drugiej natomiast zaspokoić potrzeby nowych obywateli. Na początku wymagają od nas dostępu do podstawowych dóbr, jak żywność, woda czy praca. Jako że apetyt rośnie w miarę jedzenia, kolejnym krokiem będzie zapewnienie szeroko pojętych rozrywek (teatry, festyny), edukacji oraz infrastruktury religijnej. Tak traktowani mieszkańcy podnoszą swój status finansowy, rozbudowując swe osiedla do coraz to bardziej zamożnego poziomu, jednocześnie płacąc wyższe podatki. Jak to jednak w czasach Rzymskich bywało, patrycjusze mają zwyczaj trzymać się z dala od pracy, dlatego też nie możemy opierać naszej przyszłej metropolii jedynie na nich. Niezbędni okazują się tutaj również plebejusze, stanowiący siłę roboczą warsztatów, pracowni i punktów usługowych.

Ora et labora

caesariii24Ogromną rolę w osiągnięciu sukcesu odgrywa przemysł. Bez niego nie mamy nawet co liczyć na powodzenie naszej budowniczej misji. W grze napotkamy wiele rodzajów pożywienia (zboże, owoce, mięso), surowców (oliwki, drewno, żelazo, marmur) i produktów końcowych (garncarstwo, meble, wino). Jako że nie wszystkie wymienione rzeczy znajdziemy na naszym ściernisku, niezbędny okaże się handel z innymi miastami. Dla przykładu, jeżeli posiadamy gaje oliwne zaopatrujące nas w oliwki, to po wybudowaniu odpowiedniej pracowni możemy produkować z nich oliwę. Brak gajów nie wyklucza produkcji oliwy, w tym celu musimy jednak nawiązać handel z miastem posiadającym oliwki. Czasami wręcz bardziej nam się opłaca sprowadzać surowiec niż samemu go pozyskiwać. Mamy więc pole do kombinowania i znalezienia złotego środka maksymalizującego zyski bądź minimalizującego koszty. O autarkii możemy zapomnieć, bo nawet jak do pewnego momentu będziemy samowystarczalni, to potem okaże się że patrycjusze domagają się wina, a my nie mamy gdzie zbierać winogron. Dodatkowo, handel może być świetnym sposobem na podreperowanie miejskiej kasy.

Nie wolno zapominać również o sprawach sakralnych. Życie religijne jest niezwykle istotne zarówno dla mieszkańców miasta, jak i dla nas samych. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest realny wpływ bóstw na nasze miasto. Modlić nam przyjdzie się więc do pięciu rzymskich bogów: Marsa (Wojna), Wenus (Miłość), Merkurego (Handel), Ceres (Rolnictwo) oraz Neptuna (Morze). O boskie nastroje należy dbać, organizując festiwale poświęcone ich czci, lub budując miejsca kultu. Zadowolone bóstwo może okazać nam swoją łaskę, zsyłając np. klęskę urodzaju (Ceres), boski gniew natomiast możemy odczuć w postaci sztormów niszczących naszą flotę handlową (Neptun). Żartów zatem z bogami nie ma i lepiej zawczasu zadbać o to, by mieć ich po swojej stronie.

Alea iacta est

legionNie w każdym rejonie Cesarstwa Rzymskiego przyjdzie nam zażyć sielankowego klimatu. Zazwyczaj przed podjęciem kolejnego wyzwania mamy wybór między prowincją spokojną, a zlokalizowaną na obrzeżach państwa i narażoną na ataki nieprzyjaciół. W takim przypadku dochodzi konieczność rozbudowy potencjału obronnego miasta, co nie jest ani proste, ani wygodne, ani tanie. By uchronić się przed zakusami m.in. Galów, Egipcjan czy Kartagińczyków, będziemy zmuszeni wybudować mury, wieże, forty oraz akademię wojskową, a następnie wytrenować legionistów gotowych bronić naszych włości. Wymusza to obranie trochę innej taktyki niż w wypadku zarządzania prowincją wolną od wojennej zawieruchy. Surowcem na którym głównie przyjdzie nam się skupić będzie żelazo, niezbędne do wytwarzania broni, co siłą rzeczy odbije się na potencjale handlowym naszego miasta. Problemem okażą się również budynki militarne, z jednej strony drogie, z drugiej stanowiące niechciane sąsiedztwo dla pobliskich mieszkańców. W takich warunkach znacznie ciężej nam będzie o stworzenie kwitnącej metropolii.

Nieprzyjaciel czyhający za murami to nie jedyne zagrożenia na jakie musimy być przygotowani. Z dobrego humoru co chwilę będą nas wyrywać pożary (niebezpieczniejsze w klimacie pustynnym niż północnym), zawalenia budynków, przestępczość czy też epidemie choroby. Jakby tego było mało, do listy potencjalnych niebezpieczeństw musimy dodać ludy tubylcze (w stosunkach z którymi pomogą nam misjonarze), dzikie zwierzęta, trzęsienia ziemi oraz najzwyklejsza w świecie emigracja. Spokój jest zatem towarem deficytowym, wręcz luksusem, na który rzadko będziemy sobie mogli pozwolić.

Pecunia non olet

toletum-19800Przyszedł czas na ulubiony temat wszystkich przedstawicieli władz samorządowych, czyli finanse. Jak to w życiu bywa, kasa miejska jest zazwyczaj pusta, a wydatki mają brzydki zwyczaj znacząco przewyższać przychody. Jako że środki, które otrzymujemy na początku misji, są delikatnie mówiąc skromne, niezbędne jest prowadzenie mądrej polityki finansowej. Głównymi źródłami zasilającymi nasz skarbiec są handel i podatki. Im lepiej się ludziom powodzi, tym więcej są gotowi nam oddać pieniędzy. Znacznie dłuższa jest jednak lista wydatków. Poczynając od pensji dla robotników (oraz dla nas oczywiście, bo przecież nie męczymy się społecznie), przez trybut należny Cezarowi, po koszty organizacji cyklicznych festiwali. Tak tak, idea “chleba i igrzysk” jest tu jak najbardziej obecna.

Na zakończenie należy poruszyć kwestię łaski Cezara, sprawy o tyle istotnej, że osiągnięcie odpowiedniego uznania w oczach przełożonego jest niezbędne do udanego zakończenia misji. Łaska pańska na pstrym koniu jeździ, więc należy dbać o relacje z władcą. Wspomniana łaska spada w momencie, w którym miasto jest zadłużone, życzenia Cezara pozostają niespełnione, bądź też gdy pobieramy pensję wyższą niż należna na naszym obecnym stanowisku. Poprawić swoje notowania możemy natomiast wykonując zadania nam zlecone lub śląc prezenty będące symbolem naszej lojalności. Ciekawostką jest fakt, że skrajnie niski poziom zadowolenia może skutkować nasłaniem wojsk przez Cezara na nasze miasto, które będą pustoszyć nasze ziemie aż do momentu poprawy stosunków.

Ave Caesar!

Z trzecim Caesarem spędziłem wiele przyjemnych, i przede wszystkim satysfakcjonujących godzin. Gra ta doskonale pokazuje o ile trudniej jest coś zbudować niż zniszczyć, a widok rozwiniętego i doskonale prosperującego miasta, będącego jednocześnie naszym dziełem, wyzwala autentyczną dumę z naszych dokonań. Nie jest to zdecydowanie pozycja dla każdego, wymaga cierpliwości i umiejętności planowania do przodu, jak i wizji planowania przestrzennego. Potrafi jednak przy okazji wiele nauczyć, a wiedza wyciągnięta z obcowania z tym tytułem może przydać się w życiu. Wiele zależności finansowych czy handlowych jest przedstawione w sposób jednocześnie złożony i przejrzysty, otwierając nam oczy na sporo nowych kwestii. Plusem symulatorów Impressions Games jest to, że najważniejsza część składowa tytułów, czyli sama rozgrywka, nie zestarzała się ani trochę i również dzisiaj potrafi dostarczyć mnóstwo zabawy. Nadmienię tutaj że pozostałe tytuły z serii, jak Zeus czy Faraon, różnią się głownie terenem działań, mechanika natomiast pozostaje prawie identyczna. Dlatego też każdemu gorąco polecam zaznajomienie się z którąkolwiek z tych pozycji, w zależności od preferencji dotyczących umiejscowienia swojego ścierniska.